Emocje są nieodzownym elementem naszego życia. Towarzyszą nam zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym. Często są bardzo wskazane jak chociażby podczas oglądania dobrego filmu czy rozgrywek sportowych. Są jednak dziedziny, w których nadmiar emocji jest mało pożądany, a jedną z nich jest zarządzanie oszczędnościami.

Zawsze wychodziłem z założenia, że im mniej martwię się o  bezpieczeństwo pieniędzy tym lepiej dla mnie i mojego dobrego snu. W tym celu często stosuję Strategię Żółwia (i nie mam tu na myśli systemu transakcyjnego wymyślonego przez R. Donchiana w latach 60 XX wieku).

Strategia Żółwia zakłada ograniczanie spadków kapitału w okresach nerwowych, a generowanie dodatniego systematycznego i powolnego zysku w okresach sprzyjających inwestowaniu. Oczywiście w tym miejscu mógłbym wymieniać nieskończone teorie na temat rynku kapitałowego i odpowiednich strategii inwestycyjnych, ale w moim założeniu zaoszczędzone pieniądze powinny wymagać jak najmniejszego zaangażowania. W końcu praca zawodowa często jest zajęciem tak czasochłonnym, że szkoda czasu na poświęcanie całych godzin na analizy giełdowe i warto wykorzystać gotowe rozwiązania.  

W celu zobrazowania omawianej strategii przedstawię trzy przypadki w oparciu o horyzont dwuletni:

 

Przypadek 1:

Można zainwestować gotówkę na rynku akcyjnym licząc na dobrą koniunkturę i zainkasować przy odrobinie szczęścia naprawdę pokaźny zysk. Jako przykład posłuży nam indeks szerokiego rynku WIG:

wig 2 lata                 

Finalny zysk z inwestycji wynosi 8,5%, dzięki czemu średnioroczna stopa zwrotu wynosi 4,25%. Gdybyśmy jednak bliżej spojrzeli na wahania kapitału to na pewno inwestor z takim portfelem miał sporo nieprzespanych nocy, a emocji towarzyszącym inwestycji było niezmiernie dużo. Początkowy galop indeksu przynoszący 11,4% zysku na przestrzeni niespełna czterech miesięcy kończy się ośmiomiesięcznymi spadkami, kiedy środki notują 19% straty. Kolejne miesiące prowadzą do uspokojenia i straty na poziomie 5%. Dopiero ostatnie dwa miesiące doprowadzają do wygenerowania zysku.

Zysk został wypracowany, powstaje natomiast pytanie w jakim stanie emocjonalnym pozostał inwestor i czy aby na pewno nie wyszedł z inwestycji w trakcie jej trwania generując sporą stratę. Osobiście jestem daleki od tego typu „strategii” inwestycyjnych i wolę skupić się na powolnym i systematycznym wzroście wartości zainwestowanych środków.

 

Przypadek 2.

W tym przykładzie posłużę się wybranym funduszem inwestycyjnym stosującym strategię typu long/short (strategia zakładająca kupowanie akcji/indeksu, czyli zarabianie na wzrostach przy jednoczesnej krótkiej sprzedaży na akcjach/indeksach, czyli zarabianie na spadkach – ogranicza to potencjalny zysk jak również ryzyko).

fundusz 1 

W analogicznym okresie zachowanie funduszu inwestycyjnego przysparzało niewątpliwie dużo mniej emocji (nazwa funduszu niepodana celowo). Owszem, pierwsze 11 miesięcy nie było okresem generującym dużego zysku, jednak był to również okres, który nie generował straty. Dopiero w drugiej połowie trwania inwestycji fundusz zaczął zarabiać, aby finalnie wypracować zysk na poziomie 18,40%, dzięki czemu otrzymujemy średnioroczną stopę zwrotu na poziomie 9,20%.  

 

Przypadek 3:

Ten przypadek zakłada wykorzystanie dwóch funduszy inwestycyjnych opartych o strategię long/short zarządzanych przez różne towarzystwa funduszy inwestycyjnych.

fundusz 1fundusz 2

Praca drugiego fundusz jest zupełnie odwrotna do pierwszego. Wyraźnie widać, że w momentach kiedy zarządzający funduszem 1 zachowują się wyjątkowo ostrożnie, druga załoga radzi sobie wyjątkowo dobrze. Natomiast kiedy fundusz 2 przestaje generować zysk, fundusz 1 nadrabia. Dzięki takiej prostej dywersyfikacji dwuletnia stopa zwrotu wynosi 17,41%, co oznacza średnioroczny zysk na poziomie 8,70%. W tym natomiast przypadku potencjalny inwestor nie był narażony na frustracje wynikającą z braku zysku jak w poprzednim przypadku. Po roku stopa zwrotu z inwestycji wyniosła 7,12% zamiast 2,47% jak w przypadku 2.

 

Aktywa wykorzystujące strategię żółwia niewątpliwie pozwalają mi spokojnie spać, a dodatkowy element dywersyfikacji pod kątem zarządzających daje szansę na uniknięcie rozczarowań w okresach bezzyskownych. Niniejsza analiza jest oczywiście dużym uproszczeniem, jednak w bardzo dobry sposób pokazuję, że nawet w okresach, gdy giełda zachowuje się kapryśnie można wybrać aktywa, które w stosunkowo bezpieczny sposób generują ponadprzeciętny zysk nie narażając kapitału na nadmierne i niepożądane wahania.

 

Niniejsza publikacja nie jest rekomendacją inwestycyjną w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi, a jedynie zbiorem własnych obserwacji i doświadczeń.